Ultra Hardcore Highlanders – Informacje wstępne

Dobra, jak to wygląda – plugin jest przepisany na nowe warunki, mapę muszę jeszcze nieco przygotować, ale to w czym jest problem to dalej niezbyt dużo osób. Poza tym na napisanie tego wpisu mam 20 minut.

Krótko o zasadach – gramy w teamach 4v4, wyłączona jest regeneracja życia przez jedzenie – mamy tylko złote jabłka i mikstury, z tym, że ich receptury zostały nieco zmienione (zamiast nuggetów sztabki złota, zamiast sztabki złota złoty blok). Gramy na mapie 750×750.

Lista Chętnych:

  • Hudson
  • Spenser
  • Goliat (niepewne)
  • Mlodek
  • Kolega Mlodka
  • Kolega Mlodka
  • CrafterCMPL

Rezerwowi:

  • ocieska
  • mrquardian

Cały czas mam wystawione ogłoszenie na skype, jeśli chcecie się zapisać to piszcie na PW na YouTube. OK, tyle.

Sincerely,
Hudson

Reklamy

Duel Masters #1 – Anatomia karty i strefy gry

Zdecydowałem się napisać coś użytkowego na temat DM, i tak powstał ten wpis. Postaram się w nim wam przybliżyć zasady gry w Duel Masters. Są proste, zdecydowaną większość trudności stanowią problemy  związane z tłumaczeniem efektów kart. Zaczniemy od tzw. anatomii karty, czyli co oznaczają jej poszczególne elementy.

Tick Tick, Swift Viral Swordfighter

1 – Koszt (cost). Oznacza ile musimy zapłacić many za zagranie karty.

2 – Nazwa (name). Po prostu nazwa karty. W tym przypadku jest to Tick Tick, Swift Viral Swordfighter. Nazw kart nie powinno się tłumaczyć (a to robią postacie w kreskówce).

3 – Rasa (race). Jest to jakby typ samego stwora. W późniejszych setach doszła także rasa czarów i cross gearów. Niektóre karty wspomagają stwory np. danej rasy. Niektóre karty mogą też mieć kilka ras. Tutaj jest to Cyber VirusDragonoid. Ras kart także nie powinno się tłumaczyć.

4 – TypObecnie jest ich osiem – creature, evolution creature, psychic creature, psychic super creature (psychic god), spell, cross gear, evolution cross gear, fortress. Każde charakteryzują się innymi rzeczami. W US (kartach angielskich), mamy do czynienia tylko z creature, spell i evolution creature. Te pokryjemy w tym wpisie, całej reszcie poświęcimy inne. Tutaj jest to creature.

5 – Efekt (effect). Co dana karta robi. Nie ma prostszego tłumaczenia. Tutaj:

  • This creature is put into your mana zone tapped. (cecha charakterystyczna dla kart multikolorowych).
  • Speed attacker (normalnie, stwory mają tzw. chorobę przyzwania (summoning sickness), tj. nie mogą atakować w turze, w której są położone w polu bitwy. Speed attackerów i evolution creature to nie dotyczy).
  • When this creature attacks, you may draw a card (czyli kiedy atakuje to dobieramy kartę).
Dodatkowo pod efektem znajdują się symbole obrazujące cywilizację. O cywilizacjach powiem trochę niżej.

6 – Dykretyjka (flavor text). Są to krótkie tekściki, nie mające wpływu na grę. Czasami mają być śmieszne, czasami nie.

7 – Moc (power). Kiedy dwa stwory walczą, wygrywa ten, który ma większą moc, drugi idzie na cmentarz. Jeśli mają takie same moce, oba idą na cmentarz.

8 – Obrazek seta, rzadkość (rarity) i numer karty (card number). Obrazek seta to ikonka ilustrująca z jakiego setu pochodzi karta. Od DMR-01 obrazki zostały zastąpione nazwą. Radkość to prawdopodobieństwo, z jakim trafimy kartę w boosterach. Obrazuje też wartość karty. Rzadkości mamy sześć:

  • Common –  kółko
  • Uncommon – czteroramienna gwiazda
  • Rare – pięcioramienna gwiazda
  • Very Rare – pięcioramienna gwiazda w kółku
  • Super Rare – cztery kwadraty ułożone w kształt rombu
  • Victory Rare – V ze skrzydełkami
Numer karty jest w formie x/y dla kart z rzadkością Very Rare lub niższą, Sx/Sy dla kart z rzadkością Super Rare i Vx/Vy dla kart Victory Rare. Będziemy go używać do tłumaczenia japońskich kart.

9 – Mana Number. Pokazuje ile many daje ta karta jeśli jest w strefie many. Wszystkie karty oprócz pięciocywilizacyjnych dają 1, 5-civ dają 0.

Teraz zajmiemy się strefami gry. Wyglądają one tak:

Strefy gry

Te pięć kart to nasze tarcze (Shield Zone). Rozkładamy je na początku gry. Dalej mamy talię (Deck), w której są karty, które możemy dociągnąć. Dobieramy zawsze jedną kartę na początku tury, niezależnie ile kart mamy w ręce. Po prawej mamy cmentarz (Graveyard) na którym znajdują się użyte czary i zniszczone stwory. Jeszcze dalej jest Hyperspatial Zone, ale nią zajmiemy się przy opisywaniu Psycholi. Nieujęte na obrazku są strefa bitwy (Battle Zone), która znajduje się powyżej tarcz oraz pod tarczami strefa many (Mana Zone), w której znajduje się nasza mana. Karty w manie są kładzione do góry nogami.

OK, to by było na tyle. W następnym wpisie zajmiemy się zasadami.

Sincerely,
Hudson

Deus Majsters – czyli jak to się wszystko zaczęło.

Mój początek przygody Duel Masters datuje się gdzieś tak na 2004 rok, kiedy chyba pierwszy raz zobaczyłem kreskówkę przy śniadaniu. Na początku niespecjalnie mi się podobało, ale jako, że wtedy nie miałem tych super kablówek i innych pierdół (z tego co pamiętam to miałem chyba tylko 6 kanałów – TVP1-3, TVN, Polsat, Puls i TVN7), to byłem niejako zmuszony do oglądania tego co rano. Potem w sumie zacząłem się jakoś wkręcać i kupiłem swoje pierwsze karty. Tak trochę lamersko, bo to był podrobiony booster za 6zł z 10 kartami. No ale potem kupiłem jeszcze kilka, kumple też i zaczęliśmy pogrywać.

Głównie cała lokalna scena Duel Masters obracała się wokół mojej szkoły (do której nawiasem mówiąc, miałem ponad 40 kilometrów). Miała (scena) charakter bardzo podwórkowy, trudno było rozróżnić kto gra podróbami a kto oryginalnymi. Graliśmy czym się dało, niekiedy te „talie” liczyły po 120 kart, więc daleko było temu od profesjonalnego grania. Potem wyjechałem do USA i w sumie o całej tej sprawie zapomniałem, na jakieś półtora roku, kiedy odkryłem dwie strony – duelmasters.com.pl i etcg.com. Tam usłyszałem o dość smutnej wiadomości – Wizards of the Coast – dotychczasowy dystrybutor DM  w USA i Europie zakończył wydawać DM. Ukazał się set DM-12, po nim karta promo Neve, the Leveler (wygrała w konkursie na kartę stworzoną przez fanów) i tak zakończyła się sprawa na jakieś trzy lata.

W roku 2010, już po zamknięciu dm.com.pl i etcg, odgrzebałem w domu stary klaser z kartami oraz moją pierwszą poważną talię – żółto-zieloną na Aura Pegasusie. Zatęskniłem trochę do DeEmów, ale grać było trudno – po prostu nie było z kim. Próbowałem w to wkręcić znajomego z pracy (jesteśmy dalej w USA), wyszło słabo. Trzy miesiące później wróciłem do Polski.

I tutaj boom. Okazało się, ze jednak w Polsce przetrwało trochę Duel Masters, razem z forum – duelmasters.karcianka.pl. Wcześniej też był jun (duelmasters.jun.pl), który dalej istnieje, ale już jest nieaktywny (tylko Malarz tam zagląda). Potem okazało się też, że są też spotkania w Katowicach, więc postanowiłem wrócić do DM na „dobre”. Problem w tym, że nie ma już kreskówki, więc dzieciaki nie grają. A DM nie było też jakąś super wybijającą się karcianką. Nie było pierwsze (MTG), nie bazowało na niczym konkretnym (LotR, WoW), ani nie ma już swojej kreskówki (Pokemon). OK, ma, ale jakieś dziwne odcinki po japońsku.

Będąc przy Japonii – tam dalej działa Duel Masters i ma się dobrze. Ale jakby nie patrzeć – oni mają kreskówkę, mają nowe sety, mają DMowe sklepy, mają program w TV poświęcony Duel Masters, więc u nich to kwitnie i rozwija się.

Na razie jedynym ratunkiem dla Duel Masters jest podobno nadchodząca kreskówka „Kaijudo: Rise of the Duel Masters”. Nie wiadomo co to konkretnie będzie, ale zobaczymy. Podobno ma nie być kompatybilne z oryginalnym DM, ale w to już na wstępie i od razu wątpię. Podobny design kart już raczej to wyklucza. Nawet się WotC nie pofatygował przy niektórych kartach o własne obrazki.

Jak teraz wygląda teraźniejsza sytuacja? No w sumie, powiedzmy sobie szczerze, nie ma tragedii. Co jakiś czas przychodzi nowy gracz, co jakiś czas ktoś odpada, więc się utrzymuje na względnie równym poziomie. Regularnie organizowane są spotkania m. in. w Poznaniu i Katowicach (na których bywam czasem, więc jest szansa, żeby mnie spotkać 🙂 ).

Jak ja stoję z kartami? Dwie kompletne talie, dwa pełne klasery (jeden klaser to ok. 100 kart) i dwie duże kupki randomów – jest okej. Ale i tak do niektórych (Damek, Hiead) to nawet nie mam co startować. Moje talie:

  • Highway to Heaven – żółto-niebieska, opiera się na czterech sztukach tej karty – 40 kart.
  • Alcadeias’ Nights – czarno-niebiesko-żółta, opiera się na zablokowaniu przeciwnika i kartą – 48 kart.

Jeśli chcecie, mogę publikować od czasu do czasu jakieś wpisy dotyczące DM. Wystarczy poprosić 🙂

Dobra, chyba tyle jeśli chodzi o ten wpis. Dziękuję za przeczytanie,

Sincerely,
Hudson

Tibia

Na początku miałem poświęcić Tibii materiał wideo. Ale nie, wolę o niej napisać. Nie mam ograniczenia czasowego i mogę to przemyśleć. Akurat tutaj jest to ważne.

Szczerze mówiąc, w Tibię gram prawie od dzieciństwa. I szczerze irytuje mnie, gdy ktoś się na jej temat źle wypowiada. Ale taka jej natura – albo się kocha, albo nienawidzi. Nie ma niczego pośrodku. Oczywiście, ma paskudną, jak na nasze „czasy” oprawę artystyczną. Tylko, że jeśli ktoś twierdzi „nie gram w Tibię, bo ma słabą grafikę” to jest mi go szczerze żal. Dlaczego? Bo ta gra ma 15 lat. Czy na Pac-mana ktoś wyklina z tego powodu? Poza tym Tibia jest tak rozbudowana, że taki np. Skyrim to pikuś. Lecąc z liczbami:

  • Działa nieprzerwanie od 15 lat.
  • Możemy zdobyć 1601 przedmiotów.
  • Do wykonania czekają 194 questy.
  • Porozmawiają z nami 602 NPC.
  • Powalczy z nami 521 typów potworów.
  • Jeśli nam się nudzi, możemy odwiedzić biblioteki, w których do przeczytania mamy 564 książki.

Ponadto ma bardzo oryginalny system rozmowy i czarów – nigdzie indziej nie widziałem rozmowy z NPC przez pisanie na czacie, czy rzucania czaru leczenia przez pisanie „exura gran”. Na dodatek mamy 10 kategorii ekwipunku, w każdej jest bardzo wiele różnych opcji, m. in. czapki, zbroje, buty, amulety czy plecaki. Poza tym, w Tibii jest ogromna otwartość świata. Na samym Mainlandzie mamy dostęp do pięciu dużych miast (Thais, Venore, Ab’dendriel, Carlin i Kazordoon), a jeśli wykupiliśmy PACC to także do ośmiu innych (Edron, Ankrahmun, Darasha, Liberty Bay, Port Hope, Svargrond, Yalahar, Farmine).

Będąc przy temacie PACC – czyli Premium Account, moim zdaniem nie jest to nic złego. Najśmieszniejsze w tym jest to, że krytykują go tez osoby grające na przykład w World of Warcraft. Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, ale abonament PACC wygląda dokładnie tak samo jak ten w WoW – może poza tym, że jest trochę tańszy (10€/miesiąc w porównaniu do 13€/miesiąc z WoW). I do tego, ma dokładnie takie same opcje płatności – albo miesięczna subskrypcja zdejmowana co 30 dni z karty kredytowej lub prepaid na 30, 90, 120 lub 360 dni. Poza tym, można bez żadnego problemu grać bez niego, chociaż wtedy jesteśmy ograniczeni tylko do Mainlanda, nie możemy kupić domu, założyć gildii i mamy dostęp tylko do czterech z dziewiętnastu outfitów.

Może teraz napiszę coś o gameplayu. Powiedzmy sobie szczerze – nie jest on specjalnie zaawansowany, ale przy walkach PvP wymaga zręcznych palców i dobrego zgrania drużyny. Zaczynamy grę na wyspie Rookgaard. Na początku powinniśmy wykonać dwa niewymagające questy – The Beggining Quest i The Rookie Guard Quest. Są to pierwsze fabularne questy do zrobienia – i są naprawdę interesujące. Pod warunkiem, że znamy angielski.

Jeśli jesteście bardziej zainteresowani questami w Tibii, polecam obejrzeć opisy tych questów. Są na prawdę interesujące i ciekawe.

Cóż, czy ja mam coś jeszcze do powiedzenia? Chyba nie. W każdym razie, zapraszam was do gry w Tibię. Jeśli chcecie ze mną pograć – zapraszam na świat Refugia. Mój nick to Darkness Ganveet. O jego etymologii napiszę innym razem :).

Sincerely,
Hudson

Blog

Blog wystartował. W sumie na początku nie wiedziałem, czemu go zakładam. Może dlatego, że inni mają? Albo dla potrenowania umiejętności sylabizowania? Tak czy inaczej, jest.

Jeśli ktoś trafił tutaj przypadkiem, albo znalazł tego bloga w wyszukiwarce wordpressa (mało prawdopodobne, ale może), to zapraszam na kanał YouTube – na którym głównie prowadzę swoją działalność.

Sincerely,
Hudson